11 sierpnia 2017

Wywiad z Yakiimo


Serdecznie zapraszam do zapoznania się z wywiadem, który przeprowadziłam z autorką Wywiadu. W tym opowiadaniu Yakiimo opisuje przygody czterech dziewczyn z Mangowych Wywiadów!

Jak tam, Yakiimo? Co słychać?
U mnie, jak zawsze, wszystko dobrze. Dzień spędziałam ze swoją szaloną przyjaciółką, a teraz siedzę, piję sok i ekscytuję się wywiadem.
Zdajesz sobie sprawę, że to już nasze drugie spotkanie? Od czasu pierwszego sporo się działo i teraz jesteś rozpoznawalna nie tylko jako dziennikarka Mangowych Wywiadów, autorka Teorii Gry, ale także Wywiadu. Jak oceniasz ten okres w swoim życiu?
Moje życie od zawsze było niesamowicie chaotyczne, może dlatego nie jest nudne i może dlatego do głowy wpada mi tak wiele pomysłów, jak chociażby Wywiad czy kolejne jednopartówki, które już sobie rozpisuję. Cały ten przeskok od rozpoczęcia Teorii po zakończenie Wywiadu uważam za całkiem owocny. Zrobiłam kilka kroków na przód, nie tylko w pisaniu, ale również swoim życiu.
Kiedy w twojej głowie narodził się pomysł? Niejednokrotnie wspominałaś, że trochę zwlekałaś z rozpoczęciem tej historii.
Pamiętam, że to był wieczór, na pewno siedziałam nad książkami, próbując wkuć jakiś materiał, ale przychodziło mi to strasznie opornie. I nagle, ni z tego ni z owego, pomyślałam, że fajnie byłoby założyć bloga z jednopartówkami. Tylko halo, ja nie mam jednopartówek. xD Więc głównie wieczorami, a to ucząc się, a to słuchając muzyki zastanawiałam się, jakby tu efektowanie zacząć. Zaczęłam wtedy pisać jakąś ckliwą jednopartowkę KakaSaku, ale po czterech stronach dotarło do mnie, że to straszny gniot. Nie było tam nawet ułamka mnie. I zrozumiałam, że powinnam przelać na kartkę to, co siedzi mi w głowie. Zabijanie, rozwalanie, robienie wszystkich w przysłowiowego konia. Tak powstała koncepcja Wywiadu. Najpierw chciałam umieścić w nim bohaterów Naruto, ale żaden nie pasował mi do roli, jaką dałam Yakiimo czy Kaori. Potem pomyślałam o nas, jako zgranej, śmieszkowej ekipie. xD Dopiero potem dodałam Naruto czy Madarę. Sam tytuł pojawił się na szarym końcu.
No właśnie, dlaczego my? Można powiedzieć, że wciskając nas do swojego opowiadania wiele ryzykowałaś. W Naruto jest naprawdę wiele bohaterów, więc gdybyś trochę pokombinowała, z nich też mogłabyś stworzyć taką świetną ekipę.
Właśnie nie potrafiłam. Nie umiem wyobrazić sobie Sakury, która rozwala robota kijem baseballowym czy Temari zostającej liderką oddziału. Postawiłam wszystko na jedną kartkę: albo dziewczyny, albo nic. Pytanie dlaczego? Sama nie wiem. Wpadłyście mi do głowy i od tamtej pory nie potrafiłam was z niej wyrzucić.
Jak miło. <3 Yakiimo! My tutaj sobie tak rozprawiamy o tym opowiadaniu, a przecież na pewno są osoby, które jeszcze o nim nie słyszały lub nie miały czasu go przeczytać. Może opowiesz im, czym jest Wywiad?
Wywiad to jedna wielka, chaotyczna rozpierducha, haha. xD A tak na poważnie. To opowiadanie, które łączy w sobie akcję, kryminał i trochę nadnaturalności. Nie wiem, czy jest w nim coś śmiesznego, może udało mi się rozbawić czytelników kilkoma dialogami, ale każdy ma inne poczucie humoru, więc pozostawię tę kwestię. Wywiad, oprócz głównego wątku poszukiwania światowego przestępcy, opowiada o skomplikowanych więziach ludzkich, które czasami nie przynoszą niczego więcej poza zawodem i bólem. W Wywiadzie chciałam także pokazać, jak pod wpływem niekomfortowej sytuacji ludzie szybko się zmieniają, robią wszystko, by wygrać, przetrwać.
Wywiad to nie tylko tytuł opowiadania, ale także nazwa tajnej organizacji powołanej do walki z wspomnianym terrorystą. Tworzą go cztery dziewczyny o zupełnie różnych charakterach. Jak byś je przedstawiła?
Kaori jest chyba najbardziej obeznana w swoim fachu. Dotychczas nie interesowały jej ludzkie przyjaźnie, relacje. Nie wychodziła wieczorami, nie narzekała na swoją pracę; ona kochała to, co robiła i po co to robiła. Przyjmowała każdą misję, by potem w stu procentach ją wykonać. Zawsze oddana, nieco przesadnie wierna ideałom. Potem zostaje postawiona w dziwnej sytuacji, w której bardziej boi się odnaleźć, niż nie wie, jak to zrobić. Czuje się odpowiedzialna za cały oddział. Mayako jest żołnierzem. Widziała mnóstwo, zwiedziła niemal cały trzeci świat, nabyła pewnego rodzaju doświadczenia, które sprawia, że ciężko ją złamać. Potrafi być gruboskórna, ale jest też kobietą. Tęskni za domem, za swoim chłopakiem, za nutą normalności. Próbuje wybić się przed szereg, jednocześnie pragnąć zostać w miejscu. W pewnym momencie nieco się gubi w swoich uczuciach, odkrywa, że życie żołnierza wcale nie jest takie najgorsze. Hoshi to internetowa maniaczka. Odzywa się rzadko, ale tworząc jej charakter, miałam wrażenie, że ona dosłownie wie wszystko. W parę sekund jest w stanie odzyskać panowanie nad sytuacją, włamać się gdzieś i wziąć to, co potrzeba. Chociaż spokojna, jest cholernie niebezpieczna, dlatego została wybrana. No i Yakiimo. Tak, w większym stopniu to ja. Ona jest po prostu inna. Trafiła do Kiby jako twarda babka, która okazuje się być zabójczą bronią. Przystosowała się do wszystkiego: szkoły, otaczających ją ludzi, nawet tego, że wiele rzeczy nie pamięta; cierpi na amnezję. Potem odkrywa kim naprawdę jest, co sprawia, że na powrót staje się sobą. Ona zdejmuje maskę. Ale jest też niesamowicie opiekuńcza i lubi bawić się ludźmi, zwodzi ich na każdym kroku.
Uwielbiam te dziewczyny! Zakochałam się w nich po uszy już od pierwszego rozdziału. Ale nasze wojowniczki także wpadły w sidła miłości. Zawsze zastanawiało mnie, co łączyło Yakiimo i kapitana? Czy to była miłość?
Prawdę mówiąc, chciałam rozwinąć ich wątek. Miałam pomysł na scenę, w której Yakiimo mówi, że kryminalistka i kapitan nie mają wspólnej przyszłości. Naruto miał odpowiedzieć jej, że owszem, nie mają, ale Yakiimo i Naruto, to co innego. Przyznam, że w początkowym scenariuszu on miał pomóc Inami uciec z Japonii, ale wszystko potoczyło się zupełnie innym torem. Brakło mi czasu. Ale nie przeczę, że nic między nimi nie było. Pojawiła się chemia; Naruto był oczarowany urodą i tajemniczością kobiety, a ona, na przekór swoim poglądom, zafascynowała się kapitanem, jego światem, wartościami.
Szkoda, bo jestem ciekawa jak wyglądałby ich związek. :) Czy Inami choć przez chwilę była człowiekiem? Jak to wygląda w twoim odczuciu?
Była, dopóki nie poznała o sobie prawdy. W tamtym czasie rządziły nią okrutne instynkty, ona potrafiła zabić dla przyjemności, dla zaimponowania Hidanowi. Z drugiej strony ochraniała Kibę zawsze i przed wszystkim, co mogło stanowić nawet minimalne zagrożenie. Całe to jej życie u boku Inuzuki było mydlaną bańką. Taką uroczą iluzją rodziny, która rozmyła się, kiedy na arenie pojawił się Yahiko oraz Kiba nie zaczął odczuwać, że coś jest nie tak z tą jego siostrą, że on jest już dorosłym facetem, a ona dalej go niańczy. Do tego doszło uwolnienie Yakiimo. Inami pozbawiona broni i dostępu do informacji nie była niebezpieczna, ale kiedy dano jej możliwość wkroczenia do gry - zmieniła się. Pamiętajmy o tym, że kiedy zaznajomiono ją z przeszłością, nie zareagowała, jak pozbawiona uczuć maszyna, którą była w dzieciństwie. Ona dosłownie marzyła, żeby zabić tego, kto ją stworzył. Pokazała swoją ciemną, ale bardzo ludzką stronę.
Skoro już mówimy o Danzou, to zastanawiam się kim on właściwie jest? Dlaczego miał taką władzę, nie tylko nad oddziałem Wywiadu, ale także nad Bogami?
Danzou był naukowcem i za wszelką cenę dążył do sukcesu. Kochał swój kraj na tyle, by podjąć się niebezpiecznego eksperymentu stworzenia (nad)ludzi, którzy działaliby w chwilach największego zagrożenia, którzy byliby zupełnie podporządkowani. Udało mu się. Po latach błędów, porażek, wyrzuconych w błoto pieniędzy, dostał to, czego pragnął. Bogowie byli mu wdzięczni, co więcej, oni nie potrafią nie walczyć; zostali stworzeni do tego, by działać, a nie siedzieć w miejscu, więc nawet w czasach pokoju niwelowali wszystko, co w pewien sposób przeszkadzało Danzou. I tu pojawia się Yahiko. On się zbuntował, miał serdecznie dość rozkazów, zabijania, narażania swojej siostry. Do tego eksperyment ujrzał światło dzienne. Rząd wyłapał większość Bogów, inni uciekli, a Shimura ich porzucił. Wiedział, że wrócą, by dokonać na nim zemsty, dlatego, żeby zapewnić sobie kontrolę nad ludźmi, przeszedł na stronę polityki. Latami piął się w górę, zdobywając zaufanie, aż został ministrem, który po cichu rządził krajem. Jeśli chodzi o Wywiad, Danzou to minister obrony, wszystkie powołane w tym celu jednostki są mu podporządkowane.
A co z premierem i prezydentem? Czy w takiej sytuacji będą chcieli się go pozbyć, zrzucając na niego winę?
Prywatnie mogą uważać, że Shimura to największa szuja, jaka mogła kiedykolwiek stąpać po ziemi, ale z politycznego punktu widzenia muszą dbać o dobro Japonii, a Danzou właśnie to robi. Faktycznie, on stawia na pierwszym miejscu dobro siebie, ponieważ boi się konsekwencji działań z przeszłości, mimo to, obywatele kochają go, ślepo wierząc w słuszność jego działań, a on w pewien sposób opiekuje się nimi. Do końca nie wiadomo, co zamierzają Bogowie. Oni szczerze nienawidzą wszystkiego, co związanane z Shimurą, w tym Tokio. Sama Yakiimo miała zakorzenione, że Japonia to kraj zbudowany na kłamstwach. Jeśli będą chcieli zniszczyć stolicę, premier i prezydent oddadzą władzę właśnie ministrowi obrony, który zna Bogów.
Japonia jest już zniszczona, ale to dopiero początek wojny między Bogami a Danzou. Wywiad jest zaledwie przedsmakiem Legionu. Czyli czego?
Legion to ludzie Wywiadu, ale na tym kończą się podobieństwa. Wywiad miał na celu złapanie terrorysty, doprowadzenie go do więzienia, zabijać mogli tylko w nagłych wypadkach zagrażających życiu. Legion nie ma lidera, wszystkie rozkazy płyną bezpośrednio od Danzou i mają zostać natychmiast wykonane. O tyle, o ile Wywiad musiał bronić ludzi, Legion broni tylko Danzou. Wyruszają w teren nie po to, by pozyskać dowody, jak to było w przypadku oddziału, lecz po to, by zabić jak największą liczbę Bogów, wrócić w jednym kawałku i dalej "bezmyślnie" wykonywać polecenia jednego człowieka. Danzou w pewien sposób złamał Wywiad i stworzył Legion. To już nie są ludzie z ideałami, wiarą w zwycięstwo, to rzuceni na rzeź żołnierze, którzy, jeśli zamierzają żyć, muszą walczyć.
Już nie mogę się doczekać! Kiedy planujesz wystartować z tym opowiadaniem?
Tak, jak mówiłam, czekają mnie trzy jednopartówki, potem zamówię szablon i chciałabym się jeszcze zająć Teorią. Z Legionem mam ten komfort, że to osobny blog, więc nie narzucę sobie limitu sześciu rozdziałów. Tam akcja będzie wolniejsza, przez co będzie działo się znacznie więcej.
Wspominałam już, że nie mogę się doczekać jednopartówki o mnie i Itachim? Wspominałam, prawda? XD Cóż, Wywiad jest wspaniały głównie dlatego, że wykreowałaś ciekawych bohaterów. Które ze swoich dzieci lubisz najbardziej?
Owszem, wspominałaś, muszę powiedzieć, że jestem nakręcona na tą partówkę. xD Na pewno mam gigantyczną słabość do kapitana Uzumakiego. Bohater, symbol pokoju, przystojniak - czego chcieć więcej? Kiba też zalicza się do grona ulubieńców, podobnie, jak Madara, który pojawia się czasami, ale zawsze rzuca jakąś kąśliwą albo zabawną uwagę. No i pierwotny skład oddziału, czyli Yakii, Maya, Kaori i Hoshi to moje kochane perełki. Każda inna i przez to niesamowicie wyjątkowa.
Oprócz perełek są też trupy przystojnych prokuratorów i innych. Zawsze zastanawiałam się, co czuje autor, który musi zabić jakiegoś bohatera?
To zabrzmi, jakbym była chora, ale to wspaniałe uczucie, przynajmniej dla mnie. Postanowiłam, że zabije kogo trzeba i nie miałam rozterek, czy na pewno dobrze robię. Liczył się niebanalny koniec i to, żeby wszystko wyszło w miarę realistycznie. W przypadku Wywiadu, uratowanie każdego byłoby przesadzone; oni igrali tam z siłami, których nie byli w stanie zrozumieć.
Odebrałam życie, które można powiedzieć, sama stworzyłam. To tak, jakbyś była Bogiem, zdecydowała co, kiedy i kogo. Po prostu to robisz.
Mam teraz łezkę w oku. Chyba wolałabym tego nie wiedzieć. :(  Jeśli o mnie chodzi to nie mam już pytań, ale gdybyś chciała coś dodać, to teraz masz okazję.
Wywiad to była wspaniała przygoda, dziękuję ludziom, którzy czytali to opowiadanie i wspierali mnie w tym, co robię. Dziękuję też kochanym Mangowym za przeprowadzenie wywiadu oraz to, że bez was, dziewczyny, nie byłoby tego opowiadania.
To ja dziękuje, że mogłam być bohaterką Wywiadu! <3  Powodzenia w pisaniu Legionu.
Dziękuję. <3
.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz