28 listopada 2015

Wywiad z Miku-chan

Autorka dziewięciu blogów z fanfiction o Naruto, około 10 letni "staż" blogowy, dla wielu wspaniała autorka, której wydane książki chcieliby kiedyś przeczytać... Ciekawią Was ciekawe fakty na temat panny Miku z bloga Shannaro? Jeżeli tak, zapraszam do czytania! :D

Hoshi Akairo: To jak? Gotowa? zaczynamy? :D
Miku: Dawaj

W taki razie, tak na początek - jak samopoczucie?
Ale, że to już pierwsze pytanie? xD

Można powiedzieć. Taki mini-wstęp xD
Samopoczucie jest już o wiele lepsze :) Nie ma to jak kubeł lodów i ciasto krówkowe :) Chociaż leki od pana doktorka też przyczyniły się do poprawy mojego nastroju. Moje wcześniejsze bardzo złe samopoczucie było najprawdopodobniej skutkiem braku większości witamin w moim organizmie, ha!
Ah! i dodajmy, że film Boruto, też bardzo poprawia humor! POLECAM! :)

W takim  razie cieszę się, że już lepiej! :D Miku, wydaje mi się, że można śmiało powiedzieć, że jesteś jedną z bardziej rozpoznawalnych autorek FF na temat Naruto. Opowiedz nam trochę o sobie :D Swoich zainteresowaniach, pasjach, nawet o ulubionych owocach ;)  Kim jest znana nam wszystkim Miku-chan?
Nie schlebiaj mi aż tak bo zaraz hejty pójdą, hahaha :D Ale przejdźmy do twojego pytania. Kim jestem? To bardzo proste: bardzo małym człowieczkiem w tym gigantycznym świecie, który nadal próbuję ogarnąć jego trybiki. W rzeczywistości nie jestem nikim specjalnym, każdego rana wsiadam w autobus do pracy, szefuje (póki co) sobie tam, wracam do domu, szukam innej pracy, padam zjebana na łóżku i błagam o kolejny weekend :) W między czasie wciśnie się gdzieś jeszcze jakąś książkę i pisanie. Nie jestem osobą, która otacza się wielką ilością przyjaciół jak to na przykład robi moja druga połówka. Ja osobiście, wolę mniejszą grupkę przyjaciół :) Zainteresowania? Hmmm... książki, to napewno, chociaż tak nie było zawsze. Co jeszcze... adrenalina. Lubię dostać raz na jakiś czas dużą dawkę adrenaliny :) I przede wszystkim porządne rave'y. Po polsku można to nazwać jako festiwal taki na grubą skalę :) Pasja? To jest proste - podróże!!! <3 Oj tak chciałabym zwiedzić cały świat! <3 Ale jak wiadomo do tego potrzebne są pieniądze, więc no ten teges... zbieram! :)
Co jeszcze ja tam lubię, meksykańskie żarcie, sushi, rozpieszczać dwójkę moich najmłodszych kuzynów, spędzać czas z rodzinką i z moim Kondziem. No i nie zapominajmy o pisaniu. Wiem, że ostatnio miałam w tej kwestii mały dramat, ale chyba już jest dobrze i wydaje mi się, że pomału wracam na odpowiedni tor :)
Się rozpisałam XDD
No i dodajmy jeszcze, czerwone wino! :D
Nowe filmy i inne takie duperelki :) Ogólnie jestem bardzo nudną osobą, ha! :D

Haha, no to widzę, że sporo tego!  I powiem Ci, że chyba mamy coś wspólnego - też nie lubię się otaczać wieloma osobami :D Ale ja nie schlebiam, ja mówię o samych faktach przecież! No właśnie, wracając do tego co mówiłam wcześniej... Teraz możemy spokojnie powiedzieć, że jesteś osobą znaną, ale... jak to było wcześniej? Jak wyglądał początek Twojej "kariery"? Spodziewałaś się już wtedy, że kiedyś tyle osiągniesz?

Może zabrzmię teraz staro, ale wtedy były zupełnie inne czasy. Wtedy nikt nie myślał o 'fejmie' i jak się wybić. Zaczęłam pisać o Shaman King, co fakt, faktem było 10 lat temu popularne, ale nie było aż tak dużo blogów na onecie. Kiedyś zarzekałam się, że o 'Naruto' nie będę pisać. Powód? Bo przecież nie poradzę sobie z tymi wszystkimi jutsu, technikami, bla bla bla i tak dalej. Nie pamiętam co albo kto mnie popchnął do Naruto. Ale zaczęłam. I tak powstało Nfof 1, Nfof2, Bonds, Sugi, Higami, Nfof 3, Shannaro , Norowa Reta i jednopartówki na Shattered Feelings (wiem, póki co jedna, ale będzie ich więcej xD). Czy spodziewałam się, że moje blogi będą mieć takie statystyki? Nie. Ja po prostu pisałam i cieszyłam się jak małe dziecko z każdego komentarza i nowego czytelnika (nadal to robię! xD ). Zawsze tez odpowiadałam na każde pytania, bo nigdy nie lubiłam nikogo olewać, nawet jeśli pytanie wydawało się błahe. Ale powtórzę raz jeszcze, pisze od 10 lat, jeśli mam patrzeć też na Shaman King. I to było ciężkie 10 lat. Były wzloty i upadki (jak ostatnio na Shannaro), ale chodzi o to by się nie poddawać i mieć wsparcie :)
Początki, jak to początki, były trudne jak dla każdego :) Dlatego mam mały przekaz do osób, które dopiero zaczęły pisać, bądź piszą od niedawna i nadal im przykro, że brakuje im czytelników. Bo tu nie chodzi o fejm. Gdy ja zaczynałam pisać nawet nie było takiego określenia, a teraz mnie to śmieszy. Nie poddawajcie się, co? Nie traćcie wiary. Piszcie nawet dla garstki czytelników i liczcie się z każdą ich opinią! :) Nawet z KONSTRUKTYWNĄ krytyką, bo wiadomo, jak ktoś napisze same złe słowa, albo skrytykuje coś mianem 'gówna' jest mu przykro. Czemu to mówię? Bo naprawdę nie chcę byście się poddawali. Chcę, żebyście się kształcili w tej sztuce pisania. Ja teraz jak patrzę na NFOF 1/2, to chce mi się zarówno śmiać, jak i płakać :) Do wszystkiego po prostu trzeba czasu :) I niech nikt nie myśli, że po napisaniu przez cały dzień zaledwie pół strony zmarnował swój czas, bo to nie jest prawda. Chcę również powiedzieć, że przepraszam wszystkich, którzy czekają, aż przeczytam ich bloga i wyrażę swoją opinię. W obecnej chwili nie potrafię nawet powiedzieć, kiedy ostatni raz przeczytałam jakiegoś bloga, włącznie z nowymi rozdziałami na blogach moich blogowych psiapsiół (żeby ktoś tu mnie o hipokryzje nie posądził! XD) A więc wierzcie w siebie ludki! I nie oczekujcie gwiazdki z nieba od razu! :) Czas, czas i jeszcze raz czas :)

Bardzo mądre i motywujące słowa, właściwie, sama powinnam się do nich zastosować :D Przejdźmy teraz może do konkretnych blogów, co? :D Zacznijmy od Shannaro,  ff, z którym zapewne jesteś najbardziej kojarzona. Jak wiedzą wszyscy, czytający to opowiadanie, jest to Twoja wersja historii Sasuke i Sakury. Skąd powstał pomysł na tę historię? Czymś się zainspirowałaś, czy może powstało to "z niczego"? Dlaczego akurat SasuSaku? I co według Ciebie sprawiło, że Shannaro cieszy się aż taką popularnością?

Zacznijmy może od tego, dlaczego ciągle piszę SasuSaku. Patrząc na mangę, zresztą co ja gadam, przecież z nią dorastałam. Dorastałam z bohaterami. I nigdy, nigdy, nigdy nie potrafiłam połączyć Sakury z np. Naruto, a Sasuke np. z Karin. Tamte postacie  biorąc pod uwagę ich charaktery do siebie nie pasowały.  Co zresztą zostało potwierdzone przez samego Kishimoto na samym końcu. Co innego jest, jeśli ktoś zrobi coś, co zrobiła Mayako na 28DL. Tamta Sakura z tamtym Naruto do siebie idealnie pasowali. Więc wszystko zależy od charakteru jaki się da swoim bohaterom. Osobiście staram się coraz bardziej bawić się charakterów swoich postaci, np. w jednopartówce, która cały czas się piszę i za którą tak porządnie zabiorę się po skończeniu Shannaro. Dlatego też tak długo schodzi mi na napisaniu akurat tej jednopartówki. Ale to dlatego, że mam względem tego opowiadania pewne plany. Wersja, jaką zamierzam opublikować, będzie jedyna w swoim rodzaju, bo później chcę ją przeredagować, przełożyć na język angielski i angielskie realia, przez co nie skupiam się na głównej bohaterce jako 'ta różowa'.
Jeśli chodzi o Shannaro, to historia została zapoczątkowana przez dwie piosenki - Troublemaker Olly Murs i Tonight I'm getting over you Carly Rea Jepsen (stąd też napis na belce). W Shannaro też można zauważyć małą zmianę charakterów, jeśli mamy to porównać do kanonu. Przede wszystkim Sasuke, pomimo swojej opryskliwości i dupkowatości ma też inne uczucia, które wbrew pozorom nie boi się okazać. Zależy tylko czy chce. 
Na ostatnie pytanie nie wiem, czy jestem w stanie odpowiedzieć, bo szczerze nie wiem. Tak jak powiedziałam w poprzedniej odpowiedzi, ja piszę. Piszę to co wpadnie mi do głowy, piszę to co nastukają moje palce na klawiaturze, a wierzcie mi, to czasami bardzo różni się od tego, co jest w mojej głowie xD Szczerze, to pytanie najchętniej zadałabym swoim czytelnikom i czekała jak na szpilkach na ich odpowiedź xD

Och, no to może poprosiłabym o takie opinie tu w komentarzach? ;) Jeżeli ktoś chce się podzielić powodem, dla którego Shannaro wydaje się mu wyjątkowe - śmiało :) No, idziemy dalej - Norowa Reta. Blog, w porównaniu do Shannaro, dosyć młodziutki, historia się dopiero zaczyna. I tutaj zadaję te same pytania: skąd pomysł, inspiracja? Masz jakieś szczególne plany, co do tego bloga? Zdradź nam, ile możesz :D
Norowa Reta. Nawet nie wyobrażasz sobie, Hoshi, jak teraz, gdy kończę rozdział na Shannaro, chce się zabrać za ta 4'czkę na NR. Ale jeszcze czeka mnie napisanie pracy konkursowej na Narutomanie :D I co do tego bloga, to powiem tak... Pomysły na niego przychodziły i odchodziły, gdy tłamsiłam je w sobie z wielka radochą. Nie chciałam początkowo kolejnego bloga. Chciałam zakończyć swoje FF na Shannaro i później pisać dłuższe partówki. Jednak za każdym razem, gdy tłamsiłam jeden pomysł na NR, na jego miejscu pojawiały się dwa kolejne, aż wreszcie musiałam przysiąść spisać wszystko, bo nie potrafiłam wytrzymać z nadmiaru tej weny. Troche sie wtedy wkurzylam. Bo wpadł mi pomysł na blog o shinobi, z którego nie mogłam zrobić partówki, z którego mogło powstać tylko i wyłącznie opowiadane. I tadam, tak właśnie powstał blog XD Ale tym razem naprawdę skuszam się ku temu, że to będzie już mój ostatni oficjalny blog z opowiadaniem o Naruto, tu nie wspominam o jednopartówkach, bo je traktuje nieco inaczej :)

No właśnie, wielka szkoda, że ostatni... Twoje opowiadania naprawdę można by czytać godzinami... Ale nadal pocieszający jest fakt, że NR ma dopiero trzy rozdziały, więc aż tak szybko pisać nie skończysz, prawda? :D W takim razie, ostatni Twój aktualny blog - Shattered Feelings. Tym razem już nie opowiadanie, ale blog z jednopartówkami (czyli poniekąd też opowiadaniami, ale cicho XD). Chwilowo znajduje się tam tylko jeden oneshot - "Głośna Samotność". Powiem szczerze, że jego fabuła mnie dość zaskoczyła, jednak jak najbardziej pozytywnie :D Skąd pomysł, aby paring SasuSaku przedstawić jako niekoniecznie najszczęśliwsze małżeństwo? Mogłabym też zapytać, dlaczego akurat mój ukochany Sasori był tym złym, ale to zapewne interesuje tylko i wyłącznie mnie XD A więc jak to było z tym pomysłem, co?

Nie, Norowa Reta nie będzie krótkim opowiadaniem. Przynajmniej jak na tą chwilę :) Prawdę mówiąc, dopiero niedługo zacznę przechodzić do tych ciekawszych części tego opowiadania :)
Jeśli chodzi o Głośną Samotność i, jak to ujęłaś, niekoniecznie najszczęśliwsze małżeństwo, to chciałam pokazać, że nie wszystko jest kolorowe. Nie pamiętam, dlaczego zaczęłam pisać tę partówkę, ale doskonale pamiętam, że podczas większej części pisania tego One-shota, przysłowiowo, docierałam się ze swoim lubym. I niech was moi drodzy nie zwiodą ludzie, którzy twierdzą, że w ich związku nikt się nie kłóci i nie ma żadnych zwad, bo taki związek to nie związek. Powinniście zobaczyć, ile razy ja wyprowadzałam mojego, albo siebie xD On mnie nigdy, hah! Moim zdaniem i moim 'małym' pięcioletnim doświadczeniem, jeśli chodzi o poważne związku, (bo sorry, nie liczmy tych młodzieńczych lat, gdzie popełniało się wiele błędów, jeśli chodzi o wybór tej drugiej połówki! XD ), najważniejsze jest by naprawiać swoje błędy. Jestem nauczona, żeby naprawiać, a nie wyrzucać. I tych samych wartości chciałam nauczyć Sasuke i Sakure w Głośnej Samotności, chociaż gdybym teraz to pisała, to pewnie dopisałabym co nieco więcej, ale broń Boże nie zmieniała przebiegu wydarzeń :) A jeśli chodzi o Sasoriego, to wybaczysz mi Hoshi, jak powiem, że w Pogoni za uczuciem/marzeniami, Sasori to będzie chłop do rany przyłóż?! :D :D :D

Wybaczę, jak najbardziej :D "Naprawiać, nie wyrzucać" - bardzo podoba mi się takie podejście, serio. Mam wielką nadzieję, że jeżeli znajdę swojego lubego, to będę z nim tak żyć XD W takim razie, odbiegając od tych miłych i przyjemnych tematów, przejdźmy do tych o wiele mniej miłych. Mianowicie - hejterzy. Jak pewnie wiele osób wie, miałaś z nimi parę razy do czynienia. Jakie jest Twoje podejście do takich osób? Denerwują Cię, śmieszą? A może w ogóle nie zwracasz na nich uwagi? Jak to jest?

Prawdę mówiąc nie miałam z nimi do czynienia często, powiedziałabym nawet, że prawie wcale. Prawie wcale, bo sytuacja sprzed kilku tygodni była pierwszą na taką dużą skalę, wcześniej to kto inny zazwyczaj padał ofiarą hejtów a ja wtrącałam się, próbując uspokoić sytuację. To co jednak wydarzyło się na Shannaro jakiś czas temu, na samym początku bardzo mnie zdenerwowało. Bo wiedziałam, że nic z tych oskarżeń nie było prawdą. W dodatku hejterzy trafili na bardzo zły dla mnie czas, a o całej aferze dowiedziałam się w pracy, stąd ten widniejący jeszcze na pierwszej stronie Shannaro  post z pociągu. Mimo iż początkowo byłam zła, po chwili jak i teraz mnie to śmieszy. Dlaczego? Bo akurat tydzień przed całą aferą praktycznie zniknęłam z neta, z nikim nie gadając praktycznie. To tak jakby winić ślepego za to, że nie widzi. Dla mnie akcje z hejterami są proste, niech przedstawią rzetelne dowody na swoje oskarżenia, zamiast brać na odstrzał pierwszą lepszą osobę, która im się nawinie :) Ciesze się jednak, że sprawa została zamknięta :) Chociaż nie powiem, przezwiska typu Hitler, potrafiły wtedy wyprowadzić człowieka z równowagi, zwłaszcza, że mój pradziadek był więźniem w Auschwitz. Więc hejterzy popełnili bardzo duży bląd pod tym względem. Pewnie gdyby nie to, zignorowałabym wszystko zwykłym machnięciem dłoni, ale zawsze znajdzie się ktoś, kto przekroczy pewne granice :)

Racja, hejt jest do tego czasu "nieruszający", dopóki nie przekracza pewnych granic. A taką granicą z pewnością jest obrażanie historii naszej rodziny... Powiedz, Miku, czy był kiedyś moment, w którym chciałaś skończyć z pisaniem? Kiedy chciałaś rzucić to, zakończyć czas blogowania w swoim życiu?

Szczerze? Nie, nigdy nie chciałam skończyć z pisaniem/blogowaniem na amen. Tak, miałam cięższe dni, tygodnie jak na przykład teraz, ale nigdy nie myślałam o porzuceniu bloga bez zakończenia. Nigdy tez nie zostawiam czytelników bez wiedzy, co się dzieje z danym rozdziałem, sama lubię wiedzieć co i jak, dlatego też często informuję o swoich postępach drogą internetową :) Nawet jeśli porzucę blogowanie, zrobię to z klasą, zakończę wszystko tak jak mam zakończyć, a nie urwę w połowie, ale wątpię bym całkowicie zakończyła blogowanie, chociaż kto wie, co życie przyniesie :)

No, niestety, chyba koniec wywiadu zbliża się nieubłaganie. No więc zadam przedostatnie swoje (podkreślam SWOJE XD) pytanie. Jakie masz aktualnie plany na przyszłość? Chciałabyś może, tak jak wiele autorek blogów, wydać własną książkę, czy może zamierzasz zakończyć na blogach? Masz swój wymarzony zawód, drogę życiową? A jak z marzeniami? Opowiedz nam trochę! Emotikon grin
Boje się tego 'swoje' xD Co do książki, to chyba jak każda z blogerek chciałabym wydać coś swojego :) Ja swoje próby będę podejmować może za rok z jednopartówką, którą pokażę na Shattered Feelings, która byłaby pierwszym 'szkicem'. A wiadomo, od pierwszego szkicu jest jeszcze daleko do ideału :) Wymarzony zawód? Trochę teraz w czuły punkt walnęłaś, bo próbuje znaleźć nową pracę, tym razem taką, w której mogłabym rozpocząć jakąś karierę xD Ale i tak wydaje mi się, że nie byłoby nic przyjemniejszego niż siedzenie i pisanie, chociaż pewnie, jeśli kiedykolwiek uda mi się spełnić to swoje marzenie, będę kląć pod nosem na swoje słowa XD Warto jeszcze zaznaczyć, że takiej próby nie będę podejmować w języku polskim, tu węszę wręcz porażkę xD Co do dalszych marzeń, to tak jak wspomniałam: podróże :) Chce trochę zwiedzić tej planety, ale póki co wszystkie moje plany zostają przesunięte na czas nieokreślony. Początkowo był plan, by w tą zimę jechać do Egiptu, co po sprawdzeniu brytyjskiej strony MSZ zostało od razu anulowane. Miał być też Paryż w lutym, ale to chwilowo raczej też zostało odwołane. Tak więc, jeszcze trochę sobie poczekam z wejściem na wieże Eiffla :) Ogólnie marzeń mam sporo, trzeba tylko zaczącć je pomału spełniać :)

W takim razie - spełnienia marzeń! :D I ostatnie pytanie ode mnie, prawdopodobnie całkowicie wyrwane z kontekstu tego wywiadu- co sadzisz o zakończeniu mangi Naruto? Co ci się podobało? A co zawiodło? Może coś byś zmieniła w wersji Kishimoto? Jakie jest Twoje zdanie? :D

Zmienić nic bym nie zmieniła w wersji Kishimoto. Zresztą, nie wydaje mi się, że wypada negować zakończenie na jakie zdecydował się Kishimoto, i nie mówię tego tylko dlatego, że para, której kibicowałam od dawna wreszcie się ziściła i w dodatku mieli córkę. Wiele osób ma jednak za złe Naruto, ze niby jest złym ojcem, a ja śmiało odpowiem: obejrzyjcie nowy film, Boruto. Ja osobiście nic bym nie zmieniła pod względem wątkowym, bo autor zbyt dużo poświęcił przez te wszystkie lata swojej pracy. Zawieść nic mnie nie zawiodło, aczkolwiek miałam taki mały niedosyt. Wszystko było fajnie, ostatni chapter, gaiden, ale to tak szybko się potoczyło, że chciałoby się więcej i więcej :) Ale to już Kishi zostawił nam do rozkminienia :)

No więc czas na pytanie specjalne! Chcesz zgadywać, kto mi je podrzucił?
Rzuć pytaniem, a będę zgadywać XD

"Dlaczego czekasz na lotnisku i polujesz na młodszych od siebie ludzi? To podpada pod pedofilię."
MAYAKO XDDDDD

PUNKT DLA CIEBIE XDD
A WIEC TAK! 
A) LĄDOWAŁA U MNIE W MIEŚCIE!;
B) LECIAŁA W SAMOLOCIE Z BARDZO DOBRĄ ZNAJOMĄ, KTÓRĄ AKURAT POJECHAŁAM ODEBRAĆ Z LOTNISKA Z JEJ CHŁOPAKIEM;
C) MUSIAŁAM ZOBACZYĆ CZY WSIADŁA DO SAMOLOTU I TO JAK 8'LATKA ,ROBIŁAM ZA JEJ PRZEWODNIKA XDDD 
No wiec, przechodząc do meritum: Kto by przepuścił sobie taką okazję? xD POZA TYM, MAJKA JEST PEŁNOLETNIA, WIĘC TO ŻADNA PEDOFILIA, NO CHYBA ŻE COŚ JEST NIE TAK Z JEJ METRYKĄ URODZENIA! XD

W takim razie, to oto kończymy nasz wywiad! Dziękuję Ci za bardzo miłą rozmowę i mam nadzieje, że jeszcze kiedyś wrócisz do nas, na "Wywiady..." z kolejnym świetnym blogiem Czy może chciałabyś jeszcze dodać jakieś słowa na koniec? Kogoś pozdrowić? Coś dodać? Pisz śmiało, co tylko chcesz, to miejsce absolutnie dla Ciebie :D
A wiec przepraszam za brak polskich znaków (spoko, spoko, już większość poprawiona xD /Hoshi) w większości wypowiedzi :D I za brak składni moich wypowiedzi :D Pisząc blogi bardziej uważam, co pisze i jak pisze, w dodatku jeszcze jest korekta ha! :)
Dziekuję ci Hoshi za wywiad i mile spędzony wieczór :D Pozdrawiam wszystkich czytelników :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

CREATED BY
MAYAKO
CREDIT: GIF