19 maja 2017

Wywiad z Tasakiem



Zapraszam na kolejny wywiad, tym razem z Tasakiem. Zapoznajcie się z jej blogiem Teren radioaktywny. A tak na marginesie, wreszcie mamy lato, co?

Yakiimo: Witam, jak twoje niedzielne samopoczucie? Jakie emocje obecnie ci towarzyszą?


Tasak: Jeżeli mam być szczera to nie za dobry, ale nie mogłam się tak doczekać wywiadu, że wszystko zniknęło w mgnieniu oka, więc teraz jest wyśmienity. Jednak nie ukrywam, że serce bije, jak szalone.


Y.: Przyznam, że moje też. W takim razie zadam ci pytanie, które chodzi mi po głowie odkąd spotkałam cię w blogosferze. Skąd pomysł na ten nick?


T.: Hahaha, wiedziałam, że kiedyś pojawi się to pytanie. A więc geneza tego nicku pochodzi z czasów, kiedy na pewnej gierce przeglądarkowej, a właściwie jej forum, był temat "Pogaduchy". Było tam kilka Klaudii i niektórym nie chciało się pisać całych nicków, więc jedna z dziewczyn napisała: O! To klaudia139 będzie Tasakiem. Wzięła to od mojego nazwiska, które brzmi naprawdę podobnie. Ten pseudonim tak utkwił w pamięci wszystkich, że od dwóch lat jestem Tasakiem, Tasaczkiem, itd.


Y.: Uf, moja ciekawość została zaspokojona. Ale to oczywiście nie koniec! Co skłoniło cię do
pojawienia się w blogosferze, udzielania na blogach, pisania własnych opowiadań, do których niebawem przejdziemy?


T.: Hm, fanowskie opowiadania zaczęłam czytać jakoś na przełomie października-listopada 2015 roku. W tamtym czasie znalazłam masę opowiadań KakaSaku i tak mi się spodobało pewne opowiadanie, którego autorką jest nie kto inny, jak Mayako, że miałam w głowie już jakiś pomysł na własne. Swoje pisanie zaczęłam na wattpadzie, ale po dwóch lub trzech miesiącach przeszłam na bloggera ze względu na łatwiejszą obsługę. Jakby nie patrzeć to chyba właśnie od Mayako wszystko się zaczęło. Potem znalazłam więcej opowiadań i zaczęłam je czytać. Z początku wstydziłam się cokolwiek komentować, ale w końcu się przełamałam i... oto jestem!


Y.: A jaka jest Tasak poza internetem?


T.: Zmienna, nieokreślona, sama nie wie, jaka jest. To ciężki typ osoby, z którą trudno nawiązać kontakt poza internetem. Cóż. mam problemy w kontaktach międzyludzkich, co potwierdzają ostatnie sprawy, które się u mnie dzieją. No, ale żeby nie było, że jestem jakąś postacią tragiczną. Jestem też szalona w towarzystwie osób, przed którymi mogę pokazać swoje prawdziwe oblicze. Nie umiem o sobie opowiadać, wybacz.


Y.: W takim razie przejdźmy do twojego bloga. Dlaczego to właśnie Sakurę uczyniłaś główną bohaterką Nie miało tak być? W końcu wokół tej postaci krąży wiele hejtu.


T.: Nie wiedziałam kogo dać za główną bohaterkę. Pozostałe postaci już dawno miałam ustalone. Z początku to Hinata miała być na jej miejscu, a Sakura na miejscu Hyuugi, ale... zamieniłam i odstąpiłam od, tak znienawidzonego przeze mnie, NaruHina. Wydaje mi się, że robiąc relację przyjacielską między Sakurą a Naruto spowodowałam, że ta partówka stała się o wiele lepsza niż kolejny romans.


Y.: Ja także nie przepadam za paringiem NaruHina, jednak nie pozostało nic, jak się z nim pogodzić. Jaki masz stosunek do historii Sakury, oczywiście jako czytelnik, nie autor?


T.: Lubię czytać wszystko, co jest napisane z sensem i nie zawiera masy błędów. Jestem świadoma tego, że sama popełniam ich pewnie wiele, ale... spacji przed znakami interpunkcyjnymi nie potrafię
wybaczyć. Z początku, patrząc na pryzmat anime i mangi, ta postać mnie irytowała, ale z czasem przyzwyczaiłam się i doszło do tego, że strąciłam Temari z pierwszego miejsca moich ulubionych żeńskich postaci z Naruto. Teraz z przyjemnością patrzę na opowiadania zawierające w swoim składzie właśnie Sakurę. Do tego doszła novelka o różowowłosej którą uwielbiam. <3


Y.: Sakura w twoim opowiadaniu niejedno przeszła, podobnie Naruto, którego brutalnie pobito. Lubisz takowe dramatyczne wydarzenia dotykające postaci? Łatwo przychodzi ci ich napisanie?


T.: Lubię smutne zakończenia, nierzadko dramatyczne. Uwielbiam je pisać, co można wywnioskować z moich tworów. Czy przychodzą mi łatwo? A jeżeli powiem, że Nie miało być tak napisałam w przeciągu dwóch godzin w nocy, to będzie wystarczająca odpowiedź? A tak na poważnie, to zależy. Gdy mam podły humor potrafię napisać coś dobrego i smutnego. Gdy mam dobry humor pisanie przychodzi mi z trudem. Tak trochę dziwnie, ale cóż... taka jestem.


Y.: Świetnie cię rozumiem. Sama piszę wiersze tylko, gdy ktoś podepcze mi serduszko. Jak naprawdę wygląda więź łącząca Sakurę i Naruto w Nie tak miało być? Co planowałaś dalej uczynić z tą dwójką?


T.: Też piszę wiersze, gdy ktoś podepcze mi serduszko! Więź między Sakurą a Naruto jest czysto koleżeńska lub przyjacielska. W partówce znają się tylko jeden dzień, ale doskonale się rozumieją. Co chciałam z nimi zrobić dalej? Nic. Miało się skończyć tak, jak się skończyło. Wiem, że jakbym chciała napisać to dalej, wszystko bym zepsuła.


Y.: Mimo to, myślałaś kiedyś nad innym zakończeniem? Być może bardziej w stylu happy end?


T.: Myślała, jednak nie byłoby to NaruSaku. Bardziej bym się wtedy skupiła na, nie wierzę, że to piszę, NaruHina. Dziwne, prawda? Jeszcze niedawno mówiłam, że nienawidzę tego kanoniczego
paringu.


Y.: Pisarz, nawet amator, może bawić się postaciami - tego nauczyło mnie pisanie. Jest jakby ich bogiem. Jak rozumiesz końcowy cytat?


T.: Nie jesteśmy nieśmiertelni. Wiadome jest, że każdy umrze. I mimo to, że osoby wierzące w Boga myślą, że po śmierci będą mieli życie wieczne, ja w to niestety albo i stety, nie wierzę. Cytaty odwoływał się do końcowych wydarzeń, jak i tych z początku, gdy dowiadujemy się o śmierci matki Sakury. Od początku miałam zaplanowany koniec, nawet jeżeli nie wiedziałam jaką postać tam umieścić. Właśnie po napisaniu całości wpadłam na to, że mogłam pociągnąć to dalej z NaruHina, ale stwierdziłam, że nie ma po co.


Y.: Skąd pomysł na Pamiątka po mamie? Odnoszę wrażenie, że utożsamiasz się z tym opowiadaniem bardziej niż z tym o bohaterach wyciągniętych z Naruto, mylę się?


T.: Nie mylisz. Dlaczego tak jest? Ponieważ wcielałam się w postać Marcusa. Piszę tak zwane role-play'e. Stąd też pomysł na Pamiątkę po mamie. Poza tym postacie Emily i Marcusa tworzyłam od samego początku, nie miałam się na czym wzorować. Dlatego też było to trudniejsze do napisania, ale dałam jakoś radę, choć nie ukrywam, że nie jestem jakoś w stu procentach zadowolona z tego opowiadania.


Y.: Dlaczego twoi bohaterowie są tak skomplikowani - Marcus, Sakura? Przeżyli wiele, niosą na barkach spore doświadczenie, nie są prości.


T.: Komplikuję swoje życie, więc komplikuje je i moim bohaterom. Marzy mi się napisanie jakiejś luźnej komedii, ale nie umiem czegoś takiego pisać albo po prostu sobie wmawiam. W planach mam kilka nowych opowiadań i każde z nich jest skomplikowane. Nie zapowiada się bym napisała coś prostego.


Y.: Sama kiedyś próbowałam swoich sił w komedii, tak narodził się Wywiad, haha. Myślisz, że na miejscu "Em" pozwoliłabyś sobie na związek z takim człowiekiem, jak Marcus?


T.: Ciężko mi na to odpowiedzieć, gdyż... wskoczyłabym za bardzo w swoje życie prywatne, więc mogłabym przemilczeć to pytanie?


Y.: Oczywiście, będę się pilnować, żeby za bardzo nie wchodzić z butami. Zamierzasz kontynuować historię córki Marcusa - Mayi?


T.: Tak, mam to w planie. Co prawda nie mam pojęcia kiedy, ale jestem pewna, że będzie to troszkę dłuższe opowiadanie, niż tylko jeden lub dwa rozdziały. Być może będziecie zaskoczeni, gdyż jej historia nie jest zbyt podobna z początku do jej rodziców.


Y.: Na pewno będę jej oczekiwać. Myślę, że wyczerpałam zasób pytań. Chciałbyś powiedzieć coś na koniec? Może kogoś pozdrowić?


T.: Ależ oczywiście! Całe Mangowe Wywiady, gdyż to co Wy robicie to wspaniała robota. Dzięki Wam znajduję kolejne blogi do czytania. Oczywiście wszystkich czytelników. Co jeszcze... Mała reklama, zapraszam do czytania opowiadań spod mojego pióra. Przydadzą się nowi czytelnicy na rozwinięcie skrzydeł.


Y.: W takim razie dziękuję za udzielenie wywiadu :)


T.: Również dziękuję za przeprowadzenie go. Cieszę się z tego niezmiernie. :)

9 komentarzy:

  1. Wspaniały wywiad ^^
    - największa fanka Tasaczka <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak. Też cię lubię Maryjko. ;*

      Usuń
  2. Szasssun ogólnie też dla Yakiimo. Osoby stojące po drugiej stronie wywiadu odpowiadają na pytania, ale skonstruowanie tych pytań nie jest wcale takie łatwe, szczególnie kiedy mamy małą treść, nad którą się bazuje. Tasak, pisz więcej. xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ej no... Staram się, okay?
      U mnie jest tak jak u ciebie z licencjatem. Lenistwo zwycięża. :p

      Usuń
    2. Ona jedna mnie rozumie xDDD <3

      Usuń