15 marca 2014

Wywiad z Shayią

Po dość długiej przerwie powracam z nowym wywiadem (tak, w końcu). Że też ten marzec nadszedł tak szybko...
Tym razem rozmawiałam z dziewczyną o bardzo interesującym nicku - Shayia. To autorka bloga Hinata-DZU, opowiadającego, jak sam tytuł nam podpowiada, o losach Hinaty, bohaterki anime Naruto.
Zapraszam do czytania i zapewniam, że Shayia potrafi zaciekawić nie tylko nickiem, ale także barwną osobowością!

Kotomi Ai: Witam Cię serdecznie! Zaczniemy dosyć nietypowo, bo chciałabym zapytać Cię, czy jest coś, czego oczekujesz po tym wywiadzie? Masz jakieś specjalne życzenia?

Shayia: Witam!
Hmmm, powiem szczerze - nie myślałam o tym wcześniej, więc troszkę zaskoczyłaś mnie tym pytaniem. Ale raczej nie mam jakiś życzeń. Oczekiwań też nie.

KA: Dobrze. W takim razie na początek jedno ze standardowych pytań, które mam nadzieję, przełamie pierwsze lody. Przenieśmy się do przeszłości. Jak powstał pierwszy rozdział/prolog twojego opowiadania? Co stało za pomysłem stworzenia bloga i co Cię do tego zainspirowało?

S: Również mam taką nadzieję.
Ummm, trudne pytanie... Jak pewnie wiesz pierwszy rozdział powstał bardzo dawno temu. Nie pamiętam zbytnio inspiracji, jednak kiedy teraz o tym myślę to pewnie przez to, że chciałam wreszcie stworzyć coś oryginalnego. W tamtym okresie czasu byłam uzależniona od czytania opowiadań. No i tak w kółko to samo... Tylko kilka blogów wybijało się oryginalnością. Ja również tak chciałam. Może nie wyszło super, ale... No ja do tej pory jeszcze nie widziałam opowiadania HinataxOC.
Lubię też taki dreszczyk emocji. Nie wiadomo co się stanie, ogólnie nie wiadomo co się dzieje. Prolog miał być kompletnie niezrozumiały (ale nie przez mój stary sposób pisania. Muszę napisać go ponownie, bo czytelnicy nic nie ogarną), ponieważ chciałam go wykorzystać podczas ostatniego rozdziału. No ale nie wiem czy tak się stanie.
A pierwszy rozdział - jak i te dalsze - to kompletna improwizacja, pisałam co mi do głowy przyszło. Jestem raczej osobą, która nie myśli co będzie. Nawet kiedy planuje sobie kolejne rozdziały, to piszę coś innego.

KA: Czyli rozumiem, że większość twoich rozdziałów powstaje pod wpływem chwili?

S: Dokładnie. Kiedy w końcu zachce mi się pisać nowy rozdział (z systematycznością u mnie ciężko jest...), to siadam przed komputerem i dopiero wtedy myślę co się będzie działo w kolejnym rozdziale.

KA: Każdy sposób jest dobry, byleby osiągnąć cel. Choć sama nie potrafiłabym pisać w taki spontaniczny sposób. Muszę mieć zawsze niemal wszystko zaplanowane i trzymać się tego dokładnie, bo inaczej gubię się w swojej opowieści.
Przejdźmy jednak dalej. Czy akcje Twojego opowiadania inspirowana jest wydarzenia zaistniałymi w rzeczywistości? Czy jest może stuprocentową fikcją?

S: Haha, no cóż, każdy ma swoje sposoby.
Hmm... Raczej po środku. Staram się trzymać akcje w fikcyjnym świecie - tym stworzonym przez autora mangi, aczkolwiek nie powiem, zdarza mi się to wymieszać z rzeczywistością. Nie potrafię pisać bez wtrącenia np: wynalazków z rzeczywistości. Przykładowo chyba kilka razy postacie rozmawiały przez telefon, hyhy. No trochę zboczyłam, bo miały być wydarzenia, ale um... No cóż. Taka ma natura, często piszę nie na temat. Nawet teraz.

KA: Ale czy w opisywanych wydarzeniach nawiązujesz do swojego życia? Do rzeczy, które przydarzyły się Tobie?

S: Oł, w tym sensie. W takim razie nie.

KA: Rozumiem. Pomówmy teraz trochę o fabule. Dlaczego Hinata? Co widzisz w tej postaci? Dlaczego zdecydowałaś się pisać akurat o niej?

S: Po prostu ją lubię.
Zazwyczaj jeśli oglądam jakieś serie od razu zakochuje się w pewnych siebie postaciach. Ogólnie wole takie może nie złe, ale... Niegrzeczne charakterki? No, Hinata taka nie jest, aczkolwiek zdobyła moją sympatie, ba, wręcz się w niej zakochałam! Wygląd, osobowość, no i ta jej miłość do Naruto... <3 No, ale... Czytelnik kiedyś zapytał mnie czemu zmieniam charakter Hinaty. A skoro już o tym mowa, to powiem - Bo taka mi się bardziej podoba. Jest pewna siebie, niesamowicie silna fizycznie jak i psychicznie... Przynajmniej tak to wygląda. W środku wciąż jest tą samą Hinatą. Może nie jest już taka nieśmiała, ale przy Yoru... Hehe, no rumieńców nie brakuje. XD

KA: Co możesz nam powiedzieć o głównych postaciach męskich? Jak zauważyłam, są stworzeni całkowicie przez Ciebie. Czy podczas ich kreacji wzorowałaś się na swoich ulubionych postaciach z innych anime? A może są odzwierciedleniami twój ideał chłopaka?

S: Oni również są improwizacją. No, w sumie Yoru początkowo miał mieć charakter Toushiro z Bleach. Ogólnie miał być to Hitsugaya ze zmienionym imieniem i historią. No i kilkoma faktami, ale cii! W każdym razie długo tak nie pociągnęłam no i w końcu Yoru stał się po prostu miły. Może jest trochę podobny do Naruto, chociaż nie jest tak wybuchowy. Jest wręcz spokojny. Za to Hishii miał przypominać Yoru. Wychowali się razem, w jednej wiosce pod okiem tego samego nauczyciela. Wszystko przeżywali razem, więc nie było dla mnie opcji, aby ich charaktery były zupełnie inne. Oczywiście nie mogli być identyczni. Hishii jest duszą towarzystwa, potrafi wszystkich rozbawić, jest niesamowicie pewny siebie i nie ukrywa tego. Ale jak mu na kimś zależy, to potrafi być agresywny, o czym przekonała się szczęśliwa parka - Hinata i Yoru. Momentami może wydawać się, że to on jest złym charakterem, chociaż jest on wsparciem Hyuugi. Może jakoś specjalnie tego nie podkreślałam, ale to jemu Hinata ufa najbardziej. W tej kategorii Yoru przegrywa. ^^ Więc o ile Yoru może mieć jakieś cechy postaci z innych mang czy anime, to Hishii raczej nie. :3

KA: A czy któryś z nich jest twoim ulubieńcem czy obu darzysz taką samą sympatią?

S: Będę szczera - wolę Hishiiego. Zakochałam się w tej postaci. Na początku nawet myślałam o uśmierceniu go gdy tylko mi się znudzi, ale teraz nie jestem w stanie tego zrobić. Za bardzo go uwielbiam. Nawet planuje pewną akcje z nim powiązaną. I jeśli moje plany dotyczące całokształtu się powiodą, to na pewno Hishii nie będzie już drugoplanową postacią. Gdyby nie to, że on miał być dodatkiem, to pewnie zamieniłby się miejscami z Yoru. Czytając mojego bloga można zauważyć, że skupiam bardzo dużo uwagi na Hishiim.

KA: To dosyć niespodziewane. Mimo wszystko sądziłam, że jednak wskażesz tutaj Yoru. Dobrze, że spytałam. Lubisz pisać o sytuacjach, nazwijmy to, komediowych, zabawnych, czy wprost przeciwnie, wolisz serwować swoim czytelnikom wątki bardziej poważne, dramatyczne?
A może uwielbiasz komplikować życie swoim bohaterom?

S: No tak, faktycznie można tak pomyśleć. xD
Hmmm... Zazwyczaj staram się to mieszać. Osobiście uwielbiam dramaty i gdybym mogła, to pewnie byłby to sam dramat. Ah, "gdybym mogła" to złe określenie. Z czytelnikami u mnie jest dość ciężko, więc jeśli byłby to tylko i wyłącznie dramat, to nie miałabym na blogu żywej duszy. Niestety moim minusem jest to, że jeśli już zacznę komedie i romans, to ciągnę to w nieskończoność, dopiero potem cholernie poważny dramat. Nie umiem tego wymieszać. Nie ukrywam, lubię stwarzać nieporozumienia między dwójką głównych bohaterów, no czasem nawet Hishii się włącza, hyhy.


KA: A propos romansu, wolisz te, kończące się happy endem czy raczej te smutne?

S: Nie potrafię tego określić. Przez to też mam dylemat z zakończeniem bloga. Niby happy end jest taki fajny i w ogóle, ale jednak trochę ciekawsze są te tragiczne zakończenia...

KA: Zarówno jedne i drugie są ciekawe. Grunt to żeby pasowały do klimatu opowiadania. A skoro już mówimy o zakończeniu, pójdźmy o krok dalej. Czy zastanawiałaś się nad założeniem kolejnego bloga?

S: Zależy o jaki blog chodzi. ^^

KA: Załóżmy, że z opowiadaniem. Myślałaś nad stworzeniem jeszcze jednej historii?

S: Z opowiadaniem to ja wiem. Bardziej chodziło mi o to czy masz na myśli Naruto, jakieś inne anime czy coś. W każdym razie odpowiedz raczej brzmi tak. Cały czas planuje różne blogi, czasem i takowe zakładam. A jeśli chodzi o Naruto, to aktualnie myślę o trzech takowych - NaruHina, SasuHina i KibaHina (Żadne zaskoczenie, prawda? XD) A NejiHina już założyłam, ale czasu na pisanie brak.

KA: Rozumiem. Sama też ostatnio mam naprawdę mało czasu. Ale wracając do pytań: o czym nigdy nie zdecydowałabyś się pisać? Mam tu na myśli zarówno pairingi jak i same sytuacje i motywy.

S: Prawdopodobnie nie ma takiej "rzeczy" - jeśli mogę to tak określić. Przez pisanie w opowiadaniach grupowych jestem gotowa podjąć się każdej tematyki, każdego charakteru itp. Potraktowałabym to jako wyzwanie i pewnie i tak bym z chęcią to pisała.

KA: Odważne słowa. Myślę, że na tym zakończymy. Bardzo dziękuję za wywiad!

2 komentarze:

  1. No Kotomi dawno Cię u nas nie było ale ciesze się, że wróciłaś do nas z wywiadem, który wyszedł ci świetnie jak każdy :)
    Twoje pytania zawsze mnie zaskakują są coraz bardziej ciekawe :D I na temat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Hana <3
      Hehe... właśnie mi wydaje się, że nie są za dobre. Coraz dziwniejsze się robią, coraz gorzej idą... nevermind, pesymizm poziom hard ;p

      Usuń

CREATED BY
MAYAKO
CREDIT: GIF