31 grudnia 2016

Wywiad niespodzianka

 Z zamiłowania Potteromaniacy, posiadacze prawdopodobnie największej na świecie kolekcji zagranicznych wydań Harry’ego Pottera we WSZYSTKICH językach, w jakich te powieści się ukazały. Słowem: wariaci.  tak piszą o sobie Państwo Muniowscy, twórcy Strefy Czytacza. Na ich blogu możecie znaleźć najróżniejsze informacje o książkach. Publikują recenzje, ciekawostki dotyczące Harrego Pottera i innych serii, wywiady z pisarzami oraz interesujące artykuły. 

Pan Daniel Muniowski zgodził się udzielić krótkiego wywiadu dla Mangowych Wywiadów.
Zapraszam! :) 



Kaori: Celem Strefy Czytacza jest szerzenie miłości do czytania wśród młodzieży. Czy w erze telefonów, tabletów, komputerów to nie jest trudne zadanie?

Strefa Czytacza: Wydaje mi się, że w tej erze jest to łatwiejsze zadanie niż kiedykolwiek wcześniej. Strasznie popularne jest, zwłaszcza wśród autorów zagranicznych, publikowanie dodatków do książek (które opublikowali i które odniosły sukces) zwłaszcza w Internecie. Jest to pomocne także o tyle, że wiadomo kiedy książka pojawi się. Jest ułatwiony kontakt z wydawnictwem, z właścicielami praw. Już nie ma czegoś takiego, jak było kiedyś, że o wyjściu książki dowiadywało się, idąc do księgarni. I przede wszystkim można czytać na tablecie, telefonie, nie trzeba książek nosić ze sobą.

K.: Może już nadszedł czas, żeby zamienić książki na e-booki?

S.C.: Jeżeli o mnie chodzi to absolutnie nie. Uważam, że tyle samo racji mają ci, którzy chcą czytać książki papierowe i ci, którzy chcą czytać książki elektroniczne. Ja, czytając e-booki, mam straszne przejścia; na ogół czytam książki, które jeszcze się nie pojawiły w wersji drukowanej i bardzo mnie to męczy. Muszę czuć ciężar książki w ręce, czuć papier. Podchodzę to tego bardzo konserwatywnie, ale z drugiej strony kibicuję temu, żeby Komisja Europejska zatwierdziła zniesienie podatku na e-booki.

K.: Twoją wielką miłością jest Harry Potter. Czy twoja żona nie jest czasami zazdrosna?

S.C.: Gdyby nie Harry Potter to bym się z moją żoną w ogóle nie poznał, także, zazdrosna nigdy nie była. Mieszkaliśmy ponad 400 kilometrów od siebie. To blog i Harry Potter sprawił, że się poznaliśmy.
W tym momencie fascynacja Harrym Potterem zaczyna słabnąć. Jest dużo świetnych książek, im więcej czytam, tym więcej znajduję serii, które są naprawdę świetne. A do Harrego Pottera zawsze będę podchodził sentymentalnie, tym bardziej, że ten fenomen nadal trwa. Nie jest aż tak skrajnie, jak było jeszcze parę lat temu. Praktycznie nie wychodziłem z domu, siedziałem i czytałem o nowych wydaniach – gdzie je dostać, do kogo napisać. Cieszę się, że te czasy mam już za sobą.

K.: Słyszałam, że Harry Potter był bodźcem, który sprawił, że młodzież zaczęła czytać.

S.C.: Uważam, że niepotrzebnie jest kultywowane wokół Harrego Pottera, że jest to najlepsza książka wszech czasów. Jeżeli coś jest najlepsze, jest na szczycie drabinki, to automatycznie ludzie – którzy to przeczytają – nie czują potrzeby, aby czytać coś innego. Jeżeli przeczytali najlepszą, podejdą do innej książki z myślą, że będzie gorsza. Aczkolwiek, uważam, że Harry Potter pomógł i powinno to być wykorzystywane.

K.: Czy powtarzalność motywów Harrego Pottera jest nudząca i odstrasza?

S.C.: Sam Harry Potter powtarza motywy, które są w innych książkach. Opiera się w dużej mierze na mitologii, na wierzeniach. Ma strasznie stereotypowy typ walki dobra ze złem (gdzie mamy Harrego i Voldemorta) albo Voldemort dba o edukację chłopca, w związku z czym atakuje go zawsze pod koniec roku szkolnego. Harry Potter jest pełen motywów powtarzalności, ale uważam, że w tym momencie, kiedy na świecie wychodzi kilka milionów książek rocznie, napisanie czegoś co nie powiela jakiś motywów, jest naprawdę wielką sztuką.
Powtarzalność jest dobra, jeżeli ktoś potrafi ugryźć to od takiej strony, żeby zrobić z tym coś zupełnie nowego. Neal Shusterman od Podzielonych wrzucił najbardziej stereotypowe motywy i zaczynając czytać tę książkę, ja już wiedziałem jak ona się skończy. Tymczasem, co kilka stron okazywało się, że on to wszystko odwraca do góry nogami. Rozwalił wszystkie stereotypy na kawałki. To jest najlepsze, co może spotkać książkę.

K.: Książka może wnieść w życie młodego człowieka wiele dobrego. Co wniosła w twoją młodość?

S.C.: Rozrywkę. Ja zawsze podchodziłem do książek jako do rozrywki. Nie chciało mi się siedzieć przed telewizorem czy komputerem, sięgałem po książkę i czytałem.

K.: Podczas naszego spotkania powiedziałeś, że lektury szkolne mogą zniechęcać młodzież do czytania. Czy w twoim przypadku było podobnie? Czytałeś lektury szkolne?

S.C.: Niektóre czytałem, a potem przestałem. Stwierdziłem, że nie zamierzam tracić życia na coś, czego i tak nie zrozumiem, jak na przykład Sienkiewicz. Zawsze był dla mnie katorgą, szczególnie jego opisy na pół strony. Przestałem czytać po pewnym teście bodajże z Quo vadis, z którego przeczytałem streszczenie. Moja polonistka oddając pracę stwierdziła, że wie, że chociaż jedna osoba przeczytała tę książkę. Pan Muniowski.

K.: Banalne pytanie, ale dlaczego warto czytać? Tylko dla rozrywki?

S.C.: Zacząłem 10 lat temu pisać swoją książkę i wtedy czytałem tylko Harrego Pottera. Skończyłem ją pisać w 2014 roku. Ostatnie dwa lata czytam więcej niż kiedykolwiek wcześniej. Nie ma dnia bez czytania. To ono sprawiło, że tamtą książkę wyrzuciłem do kosza i zacząłem ją pisać od nowa – ta sama fabuła, ten sam pomysł. Nie byłem w stanie znieść swojego stylu. Książka daje dużo możliwości do rozwijania swojego języka. I wydaje mi się, że jeśli ktoś myśli o wydaniu własnej, musi dużo czytać. Pomaga to gdy nie chcemy czegoś powielić.

K.: Czyli od czytania do pisania?

S.C.: Można czytać i nie pisać. Czytać dla samej przyjemności, tudzież w celu rozwoju słownictwa, komunikatywności, a także własnej wyobraźni. Ale pisanie bez czytania absolutnie nie może istnieć.

K.: W takim razie, jakie godne uwagi książki poleciłbyś czytelnikom naszego bloga?

S.C.: Na pewno Podzielonych Neal’a Shusterman’a. Uważam, że jest to fenomen. Matthew Quick, John Green – świetni autorzy książek młodzieżowych, bez fantastyki, przedstawiających ciekawe problemy i nierzadko w bardzo żartobliwym ujęciu. Jennifer Niven Wszystkie jasne miejsca, fajna książka o ciężkiej tematyce; dotycząca samobójstwa, ale nadal genialna.

Ada: Czy książki Greena nie są dość powielone? To znaczy, mają bohaterów, którzy zachowują się podobnie.

S.C.: Green tworzy za każdym razem charakterystyczne postacie i nie zauważyłem, aby w dwóch jego książkach byli bohaterowie, którzy by się powielali. Są skrajni, ale nigdy nie idący w tym samym kierunku. Trzeba zaznaczyć, że różnie się one kończą. W przypadku Nicholas’a Sparks’a, który wczuł się w pisanie książek kobiecych bardzo często kończy się to dramatycznie, ktoś ginie, ktoś umiera, te zakończenia są smutne. Green potrafi zaskoczyć nawet w połowie książki. Podobnie jak Quick, jego książki są zabawne, lekkie, a jednocześnie przemycają dużo rzeczy do zastanowienia, zmuszają do refleksji.


K.: Dziękujemy za udzielenie wywiadu. 

________________________________________________________________

 Mangowe Wywiady istnieją już prawie 4 lata, więc chcemy odrobinę rozszerzyć naszą działalność i wrócić do wywiadów specjalnych. :) 
Wywiad z Panem Danielem przeprowadziłam po prelekcjach, które miały miejsce w mojej szkole. Ada, koleżanka z klasy, towarzyszyła mi podczas rozmowy, a na koniec postanowiła wtrącić swoje trzy gorsze. ;)
 Mam nadzieję, że spodobała Wam się niespodzianka. 

Udanego Sylwestra i Szczęśliwego Nowego Roku! 

1 komentarz:

  1. Jak to powiedziała Szymborska, czy­tanie książek to naj­piękniej­sza za­bawa, jaką so­bie ludzkość wymyśliła.

    OdpowiedzUsuń

CREATED BY
MAYAKO
CREDIT: GIF